Ogrodnicy byli jak przepowiadano, zimni, ale wczorajsza Zoska zaszalala.
Lekkie gradobicie wieczorem przed siódma.

W Szwarcwaldzie spadlo pare centymetrów sniegu, przy temperaturach -4°C.
A jesli juz o Zosce mowa, to moja mama to ochrzczona Zofia :) i wczoraj to bylo swieto jej patronki.
W Niemczech imie nieco egzotyczne w tej pisowni, wiec na róznych posrednio waznych papierach miala czesto wpisane rózne mutacje tego imienia. W perso jednakze oryginalna Zofie. Ostatnio dostala wezwanie do wyslania zdjecia na nowa karte ubezpieczeniowa, taka ze zdjeciem, a jako, ze tam jakos jako Sofia wpisana byla, na jej prosbe pojechalam do kasy chorych i skorygowalam to imie na faktyczne.
Bo Sophie, Sofia czy podobnie to sie moze nazywac tutaj ktokolwiek, ale Zofia jest jedna w calej wsi ;)
Przegladajac nabyty w listopadzie w Polsce kalendarz, taki z imionami, odkrylam, ze moje imie wykreslono z ichniejszego inwentarza imienin. Dobre :D